WSPIERAJĄ NAS
POZNAJEMY ZAGŁĘBIE


E-book o historii Zagłębia Dąbrowskiego:

Projekty Realizowane












Społeczność
Polecamy




Apel do mediów o uszanowanie różnorodności województwa

Strona Piotra Bieleckiego

Aktualności

"Zajazd na Sielec..."
Dariusz Jurek 20.09.2011
Czas znów zanurzyć się w historię odleglejszą i pokazać na co było stać naszych praszczurów. Pisaliśmy już o burgrabim będzińskiego zamku Mikołaju Korniczu-Siestrzeńcu, z którym do tej pory historia nie może dać sobie rady: zdrajcą był i rozbójnikiem, czy przeciwnikiem politycznym biskupa Oleśnickiego?
Z krewkim burgrabią nie mogli sobie poradzić również i sąsiedzi...

A było to u schyłku panowania króla Jagiełły. Siestrzeńczyk rządził na Będzinie, zaś w pobliskim Sielcu (ówczesnym Siedlcu) panował rycerz Bodzanta. Rycerz jak rycerz, dużo podróżował i bił się dla chwały króla, a burgrabia tymczasem główkował jak tu bogaty wówczas Sielec przyłączyć do Będzina i swe burgrabiowskie dobra poszerzyć.

Ni stąd ni zowąd wymyślił sobie, że Sielec powinien mu podlegać, więc niechaj Bodzanta zrzeknie się tymczasowo własności, on burgrabia odda sprawę w ręce polubownych mediatorów, którzy z kolei przekażą sporny Sielec osobie wskazanej przez króla, czyli oczywiście jemu. Cała operacja prawna była z rzędu tych co to "prawą ręką za lewe ucho", więc Bodzanta bez trudu ją obalił a mediatorów wyrzucił "na zbity pysk".

Ale Siestrzeńczyk mu to popamiętał... Wiosną 1434 r., korzystając z faktu, że Bodzanta wyjechał gdzieś z Sielca, najechał jego posiadłość setką swych ludzi i zamek sielecki zajął siłą. Nie był to jeszcze ten zamek, który znamy z widzenia(ten pobudowano dopiero w 1620r.), lecz skromniejsza fortalicja, której śladów szuka się ostatnio bardzo intensywnie. Siestrzeńczyk okazał się nie lada "damskim bokserem", bo jego ludzie pobili Małgorzatę Bodzantową - żonę dziedzica, fortalicję doszczętnie ograbili zabierając zacnej magnifice nawet jej osobistą garderobę i puszczając ją w ostatniej koszuli.

Zabrali oczywiście i to co najcenniejsze: pierścienie, perły i relikwiarze, a żeby nieobecnego gospodarza zupełnie już pogrążyć, spuścili mu wodę ze stawów niszcząc rybostan (a był ongiś Sielec bogaty w rozliczne i dobrze zagospodarowanie stawy hodowlane).
Bodzanta powróciwszy zastał żonę prawie golusieńką, ryby wygubione, służbę pobitą. Zaniósł więc natychmiast skargę do królewskiego Majestatu żądając sprawiedliwości, 100 grzywien za zagrabione mienie plus jeszcze 70 grzywien za... ryby.

Aliści 1 czerwca 1434 r. król Jagiełło zmarł i Siestrzeńczyk nagle utracił jedyne oparcie jakie posiadał. Szybko też się zreflektował (napadł jeszcze tylko na Sławków, który puścił z dymem) i uciekł... na Morawy. Sielec pozostał wprawdzie w rękach Bodzanty, tyle że pani Małgorzacie mąż musiał sprawić nowe suknie i biżuterię a stawy zarybiać od nowa. Zaś burgrabiego będzińskiego Siestrzeńczyka długo szukano, by mu wreszcie wszystko... wybaczyć i uczynić... burgrabią rabsztyńskim.

Sprawiedliwość więc owych czasów była bardzo, bardzo względna, zwłaszcza gdy miało się dobrodzieja w królu. Podobno obecnie powtórzyć się to nie może, bo nie mamy... króla. Czyżby?


Autor: Jan Przemsza-Zieliński ("Bal w Savoyu")
(tekst opublikowany za zgodą Pani Kazimiery Zielińskiej)

0 odpowiedzi
Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Region w pigułce
Historia
Obszar i granice
Herb i barwy
Ludzie
Legendy i podania
Muzea i galerie
Kinematografia
Ciekawostki

Kącik Regionalisty

Doł±cz do nas
czyli zapraszamy
do działania

Wesprzyj
nasze
działania

Warte czytania








Nasi partnerzy




_

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2024 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
statystyka